Latest Posts

Naznaczeni samobójstwem

By 11:34




Samobójstwo jest bardzo złożonym zjawiskiem. Znaki zapytania związane z tym tematem wydają się mnożyć w nieskończoność. Tkwią one tyleż w powodach samego czynu, co w skutkach jakie dotykają przede wszystkim bliskich zmarłej w ten sposób osoby. Przed negatywną konotacją słowa „samobójstwo” raczej nie można uciec. Samobójstwo wywołuje w ludziach zarówno strach i niemożność pojęcia istoty takiego czynu,  jak i głęboką zadumę w osobach, którym zmarła osoba była bardzo bliska lub choćby znajoma.

Powodów samobójstw wydaje się być tyleż samo, co samobójców. Sprawa jest trudna do zbadania z oczywistych względów. O ile bowiem samobójca nie zostawił listu z podaniem choćby lakonicznego powodu swojej decyzji, to w reszcie przypadków pozostają jedynie domysły oraz mniej lub bardziej prawdopodobne przypuszczenia.

W literaturze na ten temat można przeczytać, iż ogólnie rzecz ujmując powodem tak drastycznej decyzji jest wszechogarniający ból psychiczny, na który osoba doświadczająca takiego cierpienia nie znalazła żadnego panaceum. Codzienność zaczyna dokuczać na tyle mocno, iż jedynym ukojeniem wydaje się być odebranie sobie życia. W zasadzie można powiedzieć, że podczas każdego kryzysu natury psychologicznej pojawić się mogą myśli samobójcze, aczkolwiek nie każdy posuwa się do takiego czynu. Czasem jednak duże natężenie negatywnych emocji przez dłuższy czas, może powodować przekształcenie się „zwykłego” kryzysu, w tzw. kryzys suicydalny, a więc taki gdzie mamy próbę samobójczą – udaną bądź nie. Przez jakiś czas w literaturze fachowej trwał spór o to, czy samobójcami można nazywać jedynie osoby, które odebrały sobie życie, czy również takie, które próbowały, a które udało się uratować. Obecnie samobójcami w psychologii nazywa się ludzi z obydwu tych grup.

Można się posilić na wskazanie kilku zasadniczych i często powtarzających się przyczyn samobójstw. Pierwszą z nich jest wcale nierzadkie uzależnienie, bądź to od alkoholu, bądź to od innych środków odurzających. Odsetek samobójstw w tej grupie jest dość znaczny oczywiście z uwagi na częste lub wręcz permanentnie przeżywane kryzysy osobowościowe. Bardziej skomplikowana jest sytuacja z osobami, które w od dłuższego czasu myślały o samobójstwie, bądź je planowały, a do ostatecznej decyzji skłonił je jakiś mniej lub bardziej poważny kryzys życiowy, taki jak utrata pracy, śmierć kogoś ważnego, dręcząca samotność, kłopoty rodzinne, itd. A więc kiełkująca gdzieś z tyłu głowy myśl została w pełni wygenerowana pod wpływem danego bodźca. Odwrotną ale równie częstą jest sytuacja, gdzie do samobójstwa dochodzi w wyniku jednego poważnego wydarzenia, a próba samobójcza jest swoistym impulsem wywołanym owym zdarzeniem. O takich osobach zwykło się mówić, iż wyglądały na szczęśliwe i wiodły spokojne, poukładane życie. Osobom z zewnątrz a czasem nawet i bliskim nigdy nie przyszłoby do głowy, iż coś takiego może się zdarzyć. Pozostałe grupy podwyższonego ryzyka to ludzie starsi, a szczególnie ci borykający się z osamotnieniem, uciążliwymi, przewlekłymi  chorobami, izolujący się od społeczeństwa. Inna grupa gdzie wiek już nie ma znaczenia, to osoby znajdujące się w trudnej sytuacji socjalnej, mające kłopoty, np. finansowe czy mieszkaniowe. Nie można też zapominać o osobach, które są ofiarami zachowań agresywnych, np. w szkole, wojsku, zakładzie karnym lub chociażby we własnej rodzinie.

Pierwszą myślą jaka nasuwa się po takim tragicznym zdarzeniu jest pytanie czy można było temu zapobiec. Każdy się zastanawia i analizuje, czy osoba porywająca się na taki czyn zdradzała jakieś oznaki swojej trudnej z pewnością sytuacji. I tutaj scenariusz może być różny, lecz najczęściej jednak dzieje się tak, iż dana osoba bądź to skrupulatnie skrywa w sobie dręczące ją problemy i na co dzień potrafiła być wręcz uśmiechnięta, bądź to przejawiała swój stan pewnymi sygnałami. Takimi znakami może być po prostu to, iż w rozmowie mówi nam wprost, że chce się zabić. Ludzie z reguły nie dają wiary takim słowom z uwagi na częstość występowania w potocznym języku takiego wyrażenia, jednak jeżeli zauważyliśmy u danej osoby pogłębiający się smutek lub inne stany depresyjne, nigdy nie powinno się ignorować takich słów. Jest to niezmiernie delikatna sytuacja, lecz naszym obowiązkiem jest choćby najmniejsza próba pomocy osobie rozważającej taki czyn – nieważne czy my oceniamy taki scenariusz jako możliwy czy też nie. Jeżeli nie czujemy się na siłach aby coś zrobić, lub też po prostu nie wiemy co moglibyśmy uczynić, to należy poinformować najbliższą rodzinę czy kogoś bliskiego tej osoby o tym, że mamy takie przypuszczenia. Można wówczas wspólnie się zastanowić jakie kroki można podjąć.

W zasadzie w każdym kryzysie psychologicznym wskazana jest pomoc psychologa bądź terapeuty. Jeżeli jednak problemy okażą się bardzo głęboko tkwiące w psychice i uszkadzające w istotny sposób codzienne funkcjonowanie, niezbędna okazać się może farmakologia i wizyta u psychiatry. I tej właśnie farmakologii nie należy się bać. Mózg oraz cały system nerwowy, jest takim samym układem w naszym organizmie jak choćby układ pokarmowy czy oddechowy i tak samo może „zachorować”. Częste jest zresztą również i to, że psycholog prowadzący pacjenta np. jedną z bardziej popularnych terapii jaką jest poznawczo – behawioralna, współpracuje z psychiatrą w zakresie wspierania terapii lekami. Całe szczęście, iż świadomość w zakresie pomocy psychologicznej jest coraz większa i społeczeństwo chętniej i częściej zgłasza się do różnego rodzaju poradni.

Co jednak zrobić gdy dana osoba nie chce skorzystać z profesjonalnej pomocy? Warto wtedy zorientować się czy jest wokół niej człowiek, któremu ufa - przyjaciel, ktoś bliski z rodziny, z pracy. Nie każdy bowiem jest w stanie lub po prostu nie chce otwierać się przed obcym człowiekiem, a takim na początku może jawić się psycholog. Jest to zresztą udowodnione naukowo, iż osoby posiadające prawdziwych i oddanych przyjaciół żyją dłużej i do tego żyją w lepszym zdrowiu. Wpływ takiego kontaktu może okazać się zbawienny. Podobną rolę może spełnić kapłan, nauczyciel lub inny człowiek stanowiący w jakimś stopniu autorytet dla niedoszłego samobójcy. Nigdy więc nie idźmy tokiem myślenia prowadzącym do stwierdzenia „nic się nie da zrobić”, bo w każdej nawet najbardziej dramatycznej sytuacji da się coś zrobić.

To, co istotne pozostaje do rozważenia, to sytuacja osób, którym bliska osoba targnęła się na życie. Trudno wyobrazić sobie bezkres pustki i cierpienia. Określa się to jako niesamowicie obciążającą mieszankę różnych myśli, uczuć i emocji. Osoby te muszą przejść żałobę, tak jak każdy inny człowiek któremu umiera ktoś ważny. Jednak tutaj następuje o wiele większe obciążenie. Tutaj bowiem, trzeba poradzić sobie jeszcze z wieloma innymi pytaniami oraz nierzadko oskarżeniami od osób postronnych. Samobójstwo przez większość ludzi, a szczególnie wychowanych w tradycji chrześcijańskiej jest uważane za czyn niegodny, zły oraz hańbiący nie tylko zmarłą w jego wyniku osobę, lecz również jej bliskich. Należy jednak pamiętać iż wszelkie osądy, komentarze i opinie przysparzają jeszcze większego bólu rodzinie i bliskim, a dość powiedzieć że są wielce niestosowne. Osoba, która tego nie doświadczyła nie jest w stanie pojąć jak bolesne mogą być ciekawskie i oceniające spojrzenia osób, które w tak smutnej i trudnej sytuacji szukają jedynie okazji do chwilowej sensacji i plotek.

To, co wydaje się być najwłaściwsze w takim momencie po ochłonięciu z niewątpliwie dużego szoku, to pozwolenie sobie na czas żałoby. W przypadku każdej śmierci, im bardziej jest ona niespodziewana, tym więcej pojawia się pytań. Śmierć samobójcza tychże znaków zapytania przysparza jeszcze więcej. Dlatego tak istotne jest poszukanie wsparcia w cierpieniu, szczególnie jeżeli wydaje się nam ono ponad nasze siły. Jakąkolwiek myśl o obwinianiu się należy natychmiast porzucić. Nie przyniesie nam ona nic dobrego, tym bardziej jeżeli rzecz tyczy się dorosłej, „zdrowej” i świadomej swego czynu osoby. Jeżeli więc mamy potrzebę wyrzucenia z siebie bólu, to zróbmy to – dajmy sobie prawo do płaczu, krzyku, bo to w tej chwili stanowi ono nasze życie. Miejmy przy tym jednak świadomość, że żałoba to pewien epizod, który ma swój koniec i że dobrze jest ten „epizod” przejść. Mamy do tego po prostu prawo – tak jak w przypadku każdej innej śmierci, bowiem nie ma śmierci lepszych czy gorszych. W tej sprawie nie można porównywać, mierzyć czy licytować. Można jednak godnie przejść ten trudny okres i być w pewnym sensie mądrzejszym, bo czy tego chcieliśmy czy nie, to dotknęła nas tajemnica śmierci i tą wiedzą, z powodów których nigdy możemy nie poznać, zostaliśmy obdarowani…

PS Szereg pomocnych i rzetelnych informacji zarówno dla osób zagrożonych samobójstwem jak i dla rodzin, które straciły w ten sposób kogoś bliskiego zawiera strona Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego http://www.ipin.edu.pl/towsuicyd/pages/linki.html


Autor: Agata Stankiewicz

Wykorzystana grafika:
Autor: Katarzyna Szymanek, Licencja: Jestem sobą, nie chorobą



You Might Also Like

0 komentarze

//]]>